Francja Elegancja - diety świata


Kuchnia francuska powszechnie kojarzy się z żabimi udkami, ślimakami, pieczonymi kasztanami, serami pleśniowymi, zupą cebulową i oczywiście cudownie słodkimi creme brule oraz makaronikami. Rozkosz smaków. Dietetykowi francuskie menu powinno kojarzyć się z tuzinami jajek, kilogramami palonego masła, tłustym mlekiem oraz niekończącymi się spotkaniami przy słodko-tłustych przekąskach. A jednak doskonale wiemy - Francuski nie tyją! Albo metabolizm we Francji działa inaczej albo nasze wyobrażenia i skojarzenia na temat kuchni francuskiej daleko odbiegają od francuskiej rzeczywistości. Czy jest sposób, żeby jeść smacznie, dobrze, z przyjemnością i zdrowo? Oczywiście! Codziennie staram się to udowodnić w naszym gabinecie dietetycznym. Być może, właśnie w tym tkwi sekret, żeby jeść i żyć bez wyrzutów sumienia, z francuską pasją i radością, adekwatnie do swoich potrzeb, upodobań i okoliczności.

Jako weganka mogłabym mieć problem z przeżyciem na francuskiej kuchni - tutaj wszystko ma wieloletnią tradycję i recepturę, którym weganizm był jeszcze obcy. Oczywiście można już spokojnie (jak w całej Europie) odnaleźć cieszące się zainteresowaniem restauracje z wegańskim menu albo przynajmniej pozycje w menu dostosowane dla wegan, w wielu kawiarniach znajdziemy roślinne zamienniki mleka i jakieś słodkie wege-ciastko "na pocieszenie", są też piekarnie oferujące wege-croisanty ale tradycyjna francuska kuchnia nie przewiduje takich opcji. I w porządku. Dobrze wiedzieć, że mogę odwiedzić Paryż bez okazjonalnej głodówki ale nigdy nie zakocham się w jego zapachu kuszącym czekoladą, świeżym słodkim pieczywem, naleśnikami z ulicy i serami z przeszłością, które podaje się wszędzie, zawsze i do wszystkiego. Jeśli jednak jesteś na mniej restrykcyjnej diecie to serdecznie zachęcam by zwiedzając Paryż nie pominąć jego smaku! I koniecznie zapytać jedną z eleganckich i unoszących się nad ziemią paryżanek "jak one to robią?".



Co z Francji zabrać do swojej diety?


Przede wszystkim ich slow food! Podejście, które zmienia wszystko. Francuzi dużo czasu poświęcają na to by wszystko gotować samemu i na świeżo. Korzystają z lokalnych produktów, przygotowują posiłki sami i robią to z prawdziwą przyjemnością. Idąc do restauracji mamy również ogromne szanse na trafienie do miejsca, w którym wszystkie posiłki przygotowuje się z najlepszych jakości produktów na miejscu. Jeśli rozumiemy jak ważny wpływ na nasze zdrowie ma zdrowe pożywienie powinniśmy poświęcać mu więcej należytej uwagi. Francuzi maja tyle samo czasu w ciągu doby!


Mało znaczy więcej. Prawdą jest, że francuski obiad, a tym bardziej kolacja, oznaczają bogate, obfite i różnorodne towarzyskie spotkanie. Dobra gospodyni zatroszczy się o przystawki, danie wstępne, danie główne, przekąski między daniami często oznaczające deski pełne różnorodnych gatunków sera, własnoręcznie przygotowany deser oraz wino. Ale równie pewne, że nikt od stołu nie odejdzie przejedzony. Umiar, opanowanie i elegancja przy stole - czyli jedz tyle ile chcesz, to co chcesz i pamiętaj, że wszyscy patrzą. Podjadać nie przystoi. Więc Francuzki nie podjadają. Za niestosowne uchodzi jedzenie w biegu, pośpiechu a już całkowicie passé jest podjadanie w miejscach publicznych. Autobus, ulica, poczekalnia.... Zdarza się, prawda? Ale nie Francuzkom. Pewnie dzięki temu nie tyją ;) Nie ważne co by się zdarzyło. Posiłek ma swój czas i miejsce a podjadać jest nie zdrowo i nie przystoi.


Zdrowo, jeśli wiesz, co jesz. Czyli lokalne produkty, lokalnych sprzedawców, produkty tylko sezonowe, świeże i nieprzetworzone. Dla Francuza będzie to definicja zdrowego odżywiania, którą poprze każdy dietetyk.


Do tego ruch i nastawienie. Samo robienie zakupów w lokalnych sklepach to przecież nie lada spacer - tu piekarnia, dwie ulice dalej warzywniak, po drodze winiarnia i zaraz za rogiem palona na miejscu kawa. Brzmi jak większy wysiłek niż podróż samochodem do supermarketu. Francuz do pracy pójdzie na pieszo, lub rowerem. Na 4 piętro wejdzie po schodach a później zejdzie by spotkać się z przyjaciółmi. Podstawą naszego stylu życia powinien być codzienny ruch. Siłownia, basen, fitness - to jest dodatek ponad normę. Najpierw zadbaj o podstawy! 10 tys. kroków dziennie to naprawdę mało ale zacznij od tego.



Dlaczego więc Francuzki nie tyją? Ponieważ nie martwią się obsesyjnie o swoją figurę tylko żyją zdrowo i w zgodzie ze sobą. Aktywnie, pozytywnie, z pasją i w zgodzie ze sobą. Chyba to jest ich najważniejszy sekret. Przecież to my znamy siebie najlepiej i wiemy co w danej chwili jest dla nas najlepsze. Dlatego po tym wpisie, mam nadzieję, przestaniesz się zastanawiać "jak one to robią" by móc się zastanowić jak stać się najlepszą wersją siebie.


Bon appétit, pour la santé.






22 wyświetlenia

Czynne: pon. — pt.: 10:00 — 18:00
sobota: 11:00 — 15:00

Dietetyk kliniczny

Maria Kisielowska

ul. Juliana Ursyna Niemcewicza 26 (VI piętro, pokój 606)
 71-520 Szczecin

©2018 by Maria Kisielowska & Grzegorz Szalewicz

Oficjalni partnerzy: