Italian chic - diety świata


Jak one to robią?! Włochy to kraj słynący z makaronów, pizz, tart i wszelkich kluseczek z obowiązkowym dodatkiem pomidorów, delikatnych, białych serów i tłustych wędlin. Oczywiście, żadna włoszka nie pogardzi panna cottą ani tiramisu a mimo to kuchnię włoską uważa się za najzdrowszą kuchnię świata! A przecież wszyscy wiemy, że na diecie żadnych makaronów, kluseczek i chleba! - Oczywiście to żart. Włoszki rozumieją to doskonale.



Węglowodany (zaraz po warzywach!) to podstawa zdrowej diety. Unikając węglowodanów możemy doprowadzić zarówno do spodków cukru we krwi jak i niedoborów energetycznych. A to prosta droga do obniżenia naturalnego metabolizmu, rozregulowania gospodarki cukrowej w organizmie i nastawienia gospodarki tłuszczowej na jej wzmożone odkładanie. To nie w tym celu przecież odstawiamy chleb, ziemniaki i kluseczki, prawda? A wystarczy zmienić ich jakość! I rozłożyć je równomiernie w ciągu dnia - czyli tak jak robią Włoszki - bez węglowodanów nie ma pełnowartościowego posiłku.

Warto też przyjrzeć się jakości ich wspaniałych makaronów! Niestety makaron we Włoszech najczęściej nie będzie wegański, ponieważ Włosi uwielbiają jajeczne makarony ale na pewno pytając Włocha w restauracji czy jest to makaron jajeczny czy bez jajek uzyskamy taką informację. Makaron pewnie robiony jest na miejscu i jest go tyle rodzajów, że każdy znajdzie coś dla siebie. A sekret jakości włoskiego makaronu to oczywiście odpowiednia mąka - z pszenicy durum, która charakteryzuje się niższym indeksem glikemicznym od znanej nam bardziej pszenicy zwyczajnej. Jednocześnie mąka z semoliny jest bardziej bogata w białko, zdrowe tłuszcze i składniki mineralne. Pszenica durum to inaczej pszenica "twarda" - "makaronowa" - właśnie z niej wygniata się tradycyjne tagliatelle al dente od którego Włoszkom nie rosną biodra ;)


Co z Włoch zabrać do swojej diety?

Przekonanie, że smaczny makaron nie tuczy. Ani żadne inne węglowodany. Tuczy nadmiar kalorii, brak opanowania i zaniedbana gospodarka cukrowa w organizmie. Połowę naszego zapotrzebowania energetycznego powinno pochodzić z węglowodanów. Dobrej jakości węglowodany, bogate w błonnik, do jednocześnie pożywienie, które syci najdłużej a więc zapobiega podjadaniu! Wykorzystuj więc w swojej diecie makarony, kasze, razowe pieczywo i ciesz się posiłkami jak rodowita Włoszka. Posiłek jest "tu" i "teraz".


Więcej drożdży! Nie rozumiem dlaczego w Polce zapomnieliśmy o drożdżach! Kiedyś było ich w domach dużo więcej - babcie i mamy piekły pachnące drożdżowe placki a wieczorem piły "upiększający eliksir" z rozpuszczonych w mleku drożdży piekarskich. To prawda, że naszym dobrem narodowym są zakwasy ale nie musimy z takim obłędem wyrzucać z domów każdego drożdża! :D Zwłaszcza, że te, prawdziwej mocy nabierają dopiero po upieczeniu lub ugotowaniu. Nie pijcie proszę drożdży zalanych "ciepłym" mlekiem ale takie ugotowane na mleku polecam z całego serca. Uwielbiam ich zapach od dzieciństwa. Uwielbiają je też nasze włosy, paznokcie i skóra trądzikowa. A to dlatego, że drożdże są bogatym źródłem witamin z grupy B. Idąc krok dalej - zachęcam Was do wykorzystywania płatków drożdżowych nieaktywnych, do kupienia w sklepach ze zdrową żywnością. W mojej wegańskiej kuchni z powodzeniem zastępują ser, który przecież przyda się do przygotowania włoskich przysmaków. Możesz nimi posypać drożdżową pizze albo pomidorowy sos.


Jedz jak rośnie! Czyli jedz sezonowo i jedz na surowo - im więcej warzyw i owoców w formie nieprzetworzonej tym więcej błonnika, witamin i minerałów w naszej diecie. We włoskich daniach warzyw nigdy nie brakuje co zresztą jako weganka doceniam całym sercem. Grillowane bakłażany i pomidory, świeże sałatki z surową cebulą i oliwkami, pasta z cukinią i świeżą bazylią, pomidory! Włochy mają dla mnie smak słońca - nie ze względu na pogodę.


Oliwa na wierzch wypływa! Wcale nie w przenośni! Włosi królują pod względem ilości spożywanej oliwy na jednego mieszkańca. Są nie tylko jednym z największych producentów ale też konsumentów oliwy z oliwek. Jest to tłuszcz o najlepszym składzie kwasów tłuszczowej, największej czystości toksykologicznej i najwyższej trwałości spożywczej przy najlepszych parametrach zdrowotnych. Bogactwo jednonienasyconych kwasów tłuszczowych wskazuje się za najlepszy czynnik przeciwmiażdżycowy. Dodatkowo oliwa słynie nie tylko z wartości odżywczych ale i kosmetycznych bowiem zbawiennie działa na cerę suchą i podrażnioną, wzmacniając nasz naturalny płaszcz lipidowy.


Espresso proszę po posiłku! Każdy wie, że Włosi słyną z picia najlepszej kawy a nie każdy wie, jak to robić w prawdziwie włoskim stylu aby nam wyszło na zdrowie. Kawa fantastycznie podnosi metabolizm, obniża cukier we krwi a dodatkowo jest źródłem ogromnej ilości antyoksydantów mających potwierdzone działanie antynowotworowe. Kawę ciężko przedawkować ponieważ organizm przyzwyczaja się do podawanych mu dawek kofeiny. Z tego względu kawa pita regularnie wcale nie podnosi znacząco ciśnienia. W czym więc tkwi sekret? By kawę pić do posiłku! Dzięki temu nie ryzykujemy nagłym spadkiem cukru, wilczym głodem na słodycze, podrażnieniem żołądka lub biegunką za to zyskujemy dobry nastrój, energię do pracy i sprawny metabolizm.


Buon appetito, per la salute!





26 wyświetlenia

Czynne: pon. — pt.: 10:00 — 18:00
sobota: 11:00 — 15:00

Maria Kisielowska

Dietetyk kliniczny

ul. Juliana Ursyna Niemcewicza 26 (VI piętro, pokój 606)
 71-520 Szczecin

©2018 by Maria Kisielowska & Grzegorz Szalewicz

Oficjalni partnerzy: