Cudze chwalicie, swego nie znacie - diety świata


Czy nasza rodzima kuchnia polska kojarzy nam się dobrze? I czy w ogóle nam się kojarzy? Często słyszę od pacjentów: "A wie Pani jak to jest, w domu zawsze gotowało się PO POLSKU, TRADYCYJNIE." Ciężko zaprzeczyć, że ziemniaki z cebulą, zasmażaną kapustą i schabowym w niedzielę, do tego rosół i szarlotka brzmią znajomo. Ale czy to właśnie jest nasz obraz polskiej kuchni, polskich nawyków żywieniowych i tradycji? Osobiście, jako dietetyk, uważam, że z naszą kuchnią nie byłoby tak źle, gdybyśmy ją faktycznie znali.


Możemy oczywiście znaleźć w babcinych zeszytach z przepisami mączne i ziemniaczane kluseczki, pierogi tysiąca i jednej nocy, tłuste żeberka, karkówki i pieczenie, obowiązkowo ten rosół z okiem na cały talerz, niezliczone sposoby na śledzie, babki i serniki. Ale czy to samo w sobie jest złe? Bo możemy pamiętać naszą domową kuchnię też inaczej. Kuchnię, która pachniała grzybami i jagodami prosto z lasu oraz rybą na kolację przyniesioną prosto z wędkowania. Możemy pamiętać pierogi z kaszą gryczaną i soczewicą. Przypominając sobie nasz dom, lub dom naszej babci, możemy pamiętać wyrastający całymi dniami żytni chleb na zakwasie i placki drożdżowe. Możemy pamiętać całe skrzynie buraków, cukinii, jabłek i gruszek oraz nocne wekowanie ogórków, kapusty i czereśni. Mi mój dom kojarzy się ze zdrową kuchnią. Taką prosto z pola. Też mogę powiedzieć, że w moim domu zawsze gotowało się PO POLSKU, TRADYCYJNIE. Tylko, że to są bardzo budujące wspomnienia i bardzo dobre podstawy zdrowych nawyków żywieniowych! Myślę, że Polacy potrafią jeść naprawdę zdrowo.


Co z tradycji zabrać do swojej codziennej diety?


Polacy nie gęsi i nie tylko smalec w kuchni mają! Moda na oleje roślinne tłoczone na zimno powraca. A nasze babcie przecież znały i używały olej lnianego, olej z czarnuszki, rokitniku czy z wiesiołka. Olej z czarnuszki był podstawowym medykamentem w babcinej apteczce! Sprawdzał się zarówno w chorobach wirusowych jak i bakteryjnych lepiej niż aspiryna. Olejem z wiesiołka smarowałyśmy włosy i buzię przed snem wiedząc jak cudownie działa na skórę. Olej lniany i rzepakowy były obowiązkowymi dodatkami w kuchni. I mimo braku tłustych ryb morskich i owoców morza, Polki nie cierpiały na niedobory omega-3! To dlatego, że właśnie nasz polski olej rzepakowy i olej lniany, tłoczone na zimno, mają najlepszy skład kwasów tłuszczowych i największą ilość niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych z rodziny omega-3. Pora odwrócić modę na 0% tłuszczu!


I przestańmy też z "żadnego chleba" - w chlebie nie ma nic złego! Pieczywo jest dobrym i wartościowym uzupełnieniem węglowodanów w diecie. To nie znaczy, że "dieta kanapkowa" jest dobra na dłuższą metę, ale to, że chleb w polskiej kuchni powinien mieć swoje zasłużone miejsce. Warto go wybierać według potrzeb. Chleb ciemny na zakwasie będzie lepiej przyswajalny pod kontem składników mineralnych i witamin niż ten drożdżowy. Ale drożdżowy, pszenny sprawdzi się idealnie przy biegunkach oraz chorobach żołądkowych. Chleb to źródło magnezu, manganu, cynku i witamin z grupy B (B1, B2, B3). Za najbardziej odżywczy uważa się chleb orkiszowy i gryczany.


Warzywa strączkowe 3 razy w tygodniu! Tak mówią wytyczne uważanej za najzdrowszą na świecie diety śródziemnomorskiej. A strączki przewijają się przecież przez całą polską kuchnię! Wspomniane już pierogi z soczewicą, gulasze z soczewicą, barszcze z fasolą, nasza fasolka po bretońsku, groch z kapustą, zupa grochowa, zupa fasolowa... Na pewno wspominamy te potrawy z sentymentem i jeśli chcemy odżywiać się zdrowo to naprawdę warto do nich wrócić. Warzywa strączkowe to źródło ogromnej ilości błonnika, zbawiennie działającego na florę jelitową. Strączki to też źródło wartościowego białka roślinnego, które w zdrowej diecie powinno wynosić około 40% całkowitego zapotrzebowania na białko! A jakie nasze babcie były mądre, że łączyły strączki z kaszami! Własnie takie połączenie sprawia, że niepełnowartościowe białko roślinne przyswaja się i wykorzystujemy je najlepiej! Dodatkowo strączkami możemy uzupełniać niedobory żelaza, wapnia, magnezu, cynku, jodu i potasu oraz witamin z grupy B, które pozwalają regulować centralny układ nerwowy i zapobiegać stanom lękowym, stresowi i depresji. Rośliny strączkowe zawierają tych niezbędnych do funkcjonowania w zdrowiu i szczęściu składników WIĘCEJ! niż porównywalna porcja mięsa.


Więcej kiszonek! Oj, kuchnia polska to prawdziwa kuchnia szczęścia! Dba o jelita jak mało która. Kolejny nawyk który kształtuje i wzmacnia prawidłową florę bakteryjną. Poza naturalną porcją bakterii probiotycznych, razem z kiszonkami spożywamy wytwarzany w procesie fermentacji kwas mlekowy, któremu przypisuje się właściwości oczyszczające i wzmacniające odporność. Kiszonki są dodatkowo tak samo wartościowym produktem pod względem witamin jak warzywa i owoce świeże.


"Polaki" - cebulaki? Dla mnie, dietetyka, to brzmi dumnie! :D Zarówno cebula jak i czosnek od wieków znane są ze swoich właściwości leczniczych. Ponadto pod łuskami cebuli kryje się fosfor, magnez, siarka, cynk oraz krzem, a wiec minerały wzmacniające ogólną odporność organizmu na różne infekcje i choroby. Cebula posiada silne właściwości odkażające, szczególnie pomocne w infekcjach dróg oddechowych. Kwercytyna zawarta w cebuli to związek o udowodnionych właściwościach przeciwnowotworowych! Może nas chronić przed rakiem jamy ustnej i gardła ale też trzustki i jelita grubego. W zasadzie cebula jest dobra na wszystko! Posiada właściwości rozrzedzające krew i chroniące przed zakrzepicą żył, obniża stężenie cholesterolu i ciśnienie tętnicze. Cebula to żaden wstyd. Tak jak i czosnek. A przecież kanapki z czosnkiem i mleko z czosnkiem to mój smak dzieciństwa, zwłaszcza, że zawsze byłam wątłym dzieckiem i choroby dopadały mnie na każdym kroku. Całe szczęście babcia leczyła mnie cebulą i czosnkiem! Czosnek uważany jest za naturalny antybiotyk, działa silnie antybakteryjnie. A dzisiaj łykamy tabletki z czosnkiem (!), kiedy możemy go jeść jak za dawnych, dobrych czasów. Za wątpliwym zapachem stoi cała apteka – związki flawonoidowe, aminokwasy, saponiny, cukry, związki śluzowe, witaminy (B1, B2, PP, C, prowitamina A), liczne sole mineralne (m.in. potasu, wapnia, magnezu) oraz rzadkie mikroelementy (m.in. kobalt, chrom, nikiel). Ale najcenniejszy w czosnku jest właśnie zapach! Czyli olejki eteryczne bogate w siarczki i allicynę. Dlatego świeży czosnek nie ma porównania z tym przetworzonym.


Jeśli Polacy wrócą do gotowania PO POLSKU, TRADYCYJNIE, to wszyscy będziemy krzepcy, piękni i zdrowi!


Smacznego, na zdrowie!



30 wyświetlenia

Czynne: pon. — pt.: 10:00 — 18:00
sobota: 11:00 — 15:00

Dietetyk kliniczny

ul. Juliana Ursyna Niemcewicza 26 (VI piętro, pokój 606)
 71-520 Szczecin

©2018 by Maria Kisielowska & Grzegorz Szalewicz

Oficjalni partnerzy: